„Nasz Bóg jest ogniem trawiącym” (cz. V)
Bóg obiecał – wybierz Chrystusa, a nie zginiesz
Cóż więcej uczynić mógł Bóg, ponad to, czego dokonał, by usunąć grzech?
Dał swojego jednorodzonego Syna. Chrystus oddał samego siebie, by każdy, kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny. On wstawia się za każdą duszę, która wierzy, że nie zginie. Słowo Boże nie mówi – co zbyt często jest błędnie interpretowane – „że tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy, »mógł nie zginąć«”, lecz mówi: „nie zginął, ale miał żywot wieczny”…
Bóg dając swego Syna, ustanowił w tym darze wieczną możliwość, by każda dusza została uratowana. A dzieje się tak dlatego, że to, czy ktoś zostanie zbawiony zależy od tego, co on sam wybiera. Pan nie zbawi nas wbrew naszej woli. Bóg zapewnił każdemu z nas taką możliwość w darze Chrystusa, abyśmy zostali zbawieni. To od nas zależy, czy wybieramy zbawienie, które Pan nam zaoferował; czy bierzemy krzyż i czy przyjmujemy treści, w których daje On nam tę pewność.

Czy bierzemy swój krzyż?
Ale kiedy ktoś wybiera Chrystusa i wierzy w Niego, już nie istnieje więcej „mógł” w tej kwestii. Nadchodzi pewność. Dlatego wiersz, w którym ta pewność jest zawarta, brzmi:
„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” [J 3:16]
Wiara w Jezusa Chrystusa usuwa precz wszelkie „być może”, jakie kiedykolwiek mogłoby się tam znaleźć i ustanawia w tym miejscu absolutną pewność. Tak więc do każdej duszy, która wierzy w Jezusa, Bóg mówi, ślubując: „nie zginiesz”. Do każdej duszy w świecie, nieważne jak grzesznej, Boże poselstwo mówi o tym, że Bóg postanowił, ustalił i zatwierdził, że żadna dusza wierząc pewnie w Jezusa Chrystusa „nie zginie”. To dobra oferta. Nieskończenie uczciwa i nieskończenie wspaniałomyślna. Tak uczciwa i wspaniałomyślna jak sam Bóg!
A.T. Jones
Zarówno w tym dniu, jak i w każdym innym, to nie z powodu ludzi jako takich, objawia się Boża zapalczywość – to z powodu grzechów ludzkich i tylko nad tymi, którzy identyfikują się z własnymi grzechami. „Bo gniew Boży objawia się z nieba” nie przeciwko wszystkim bezbożnikom i nieprawym, ale… „przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi” [Rz.1:18].
I tylko wtedy, gdy człowiek przylgnie do swej bezbożności, gdy
„przez nieprawość nakłada Prawdzie pęta”, tylko wtedy stanie się to, że gniew Boży objawi się z niebios na nim; a nawet wtedy nie stanie się to w pierwszej kolejności wobec człowieka, ale z powodu grzechu, do którego tenże człowiek przylgnął i nie chce go opuścić, A skoro taki jest jego wybór, trzymając się go kurczowo, człowiek musi ponieść konsekwencje swojego wyboru wtedy, kiedy przyjdzie czas zapłaty. Dlatego tak jest napisane i przytoczę to jeszcze raz:
„Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę” [Rz. 1:18] – którzy krępują prawdę, którzy odpychają prawdę.
Kontynuujmy zatem od miejsca, w którym ostatnio skończyliśmy – „A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości” [2Tes. 2:8-12], „…nie uwierzyli prawdzie”. Wiedzieli o niej, została im przedstawiona, ich serca szeptały im, że to jest Prawda, Duch Boży powiedział im, że to jest Prawda, ich sumienia przyznały jej rację we wszystkim, ale oni nie uwierzyli Prawdzie, „znaleźli upodobanie w nieprawości” oraz stłamsili i odepchnęli Prawdę w nieprawości i z tej przyczyny gniew Boży objawia się z niebios i poraża ich.
Zatem, jak stwierdzono wcześniej, gniew Boży nie jest skierowany w pierwszej kolejności na nich, ale raczej na te rzeczy, w których się kochają, na to, do czego przylgnęli i od czego nie chcą być odłączeni. Aż w końcu, owego wielkiego dnia, gdy ustanowiony będzie sąd, a po prawicy i lewicy stać będą wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek żyli, ci z lewej strony odejdą „w ogień wieczny zgotowany” – nie im, ale „diabłu i jego aniołom” [Mat. 25:41]. Pan uczynił wszystko, aby żaden człowiek nie doświadczył tego ognia. Syna swego dał, aby ich ocalić, aby nigdy nie zaznali tych płomieni. Ogień ten nie im był zgotowany. Pan nie pragnie, aby ci ludzie zostali straceni, ale oni muszą iść w ten ogień dlatego, że tam jest towarzystwo, które sami sobie wybrali, tam jest miejsce, z którym się złączyli i od którego nie chcieli się oddzielić. Dlatego Pan mówi: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom” [Mat. 25:41].